KOD im. Władysława Bartoszewskiego

Umiłowanie wolności od tysięcy lat skłaniało ludzi do ponoszenia największych ofiar. My w Polsce wiemy o tym bardzo dobrze. Nasza historia świadczy o tym od setek lat. Byli jednak na świecie ludzie bardziej cierpiący, których traktowano jak zwierzęta – murzyni i inni ludzie odmiennego koloru skóry.

Oni też marzyli i modlili się choćby o namiastkę wolności. Zostańmy jednak przy współczesności.   

28 sierpnia 1963 roku – setna rocznica podpisania przez Abrahama Lincolna aktu o emancypacji, zapewniającego równość wszystkich ras. Pastor z Alabamy, Martin Luther King przemawia do zgromadzonych:

    „Mam marzenie, że czwórka moich małych dzieci żyć będzie w społeczeństwie, w którym oceniać się je będzie nie według koloru skóry, lecz według zalet ich charakteru. Mam marzenie, iż pewnego dnia ten naród powstanie, aby żyć wedle prawdziwego znaczenia swego credo: „uważamy za prawdę oczywistą, że wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi”.

Lata później Jan Paweł II mówił tak:

    „Tam i tylko tam gdzie wspólnie opowiadają się za wolnością i walczą o nią solidarnie, może ona zapanować i przetrwać. Wolność nie daje nieograniczonych przywilejów. Kto tak ją pojmuje, ten nie rozumie jej istoty i zadaje jej śmiertelny cios.”

W latach 80-tych minionego wieku nasza „Solidarność” przyjęła te prawdy i stała się mocarzem obalającym komunizm.

Mam marzenie! Ja, Maria Stanisława Misztal mam marzenie, iż w moim kraju człowiek człowiekowi będzie zawsze, może nie bratem, ale bliźnim. Marzy mi się, że po pracy pójdę na piwo lub kawę z kimś, kto ma całkowicie odmienne od moich przekonania religijne czy polityczne. Będziemy dyskutować nie obrażając się wzajemnie, przekonywać do swoich racji bez wrzasków i poniżeń. Marzy mi się, że przechodnie będą się pozdrawiać z uśmiechem, że idącego chodnikiem Cygana, Żyda, Araba czy Murzyna nikt nie będzie opluwał, lecz przyjaźnie mu pomacha. Marzy mi się, iż politycy – nasi wybrańcy, zachowają choć pozory dbania o nasze dobro. Marzy mi się państwo, w którym prawo jest równe dla wszystkich mniejszości etnicznych, religijnych i seksualnych. Państwo, które traktuje tak samo posła, bezdomnego oraz mnie. Marzę o tym, że tęcza znów stanie się zachwycającym zjawiskiem atmosferycznym, a nie będzie budzić niezdrowych emocji wśród homofobów. Pragnę, aby prawdziwych autorytetów nie zastępowały wylansowane kukiełki. Marzy mi się, że w moim kraju, jego przebogata historia będzie nauczana rzetelnie wraz ze wszystkimi jej blaskami i cieniami, a każdy Polak z dumą będzie ją opowiadał znajomym zza granicy.

A jaka jest rzeczywistość? Rozwalony Trybunał Konstytucyjny – ostoja demokracji, uzależniane służby cywilnej oraz w dużym stopniu uzależnione media. Ustawy stanowione nocą umożliwiające całkowitą inwigilację społeczeństwa. Wyrzucanie ludzi z pracy. Zachęcanie do donosicielstwa. Obrażanie i wyszydzanie nas przez wysokich rangą polityków. Przedstawiciele rządzących zapominają z czyich pieniędzy żyją. Podejrzewam iż elektorat który wybrał zwycięzców w niewielkim stopniu łoży na budżet państwa, a tym samym na ich apanaże. Odwdzięczają się nazywając nas SS-manami, gestapowcami czy gorszym sortem. Nasz opolski poseł, niejaki Jaki, potrafił śpiewanie hymnu pod ratuszem w sobotę nazwać kwiczeniem. Ludzie – legendy, jak chociażby śp. Władysław Bartoszewski, Bolesław Geremek i wielu innych nazywani są przez polityków obozu władzy „pastuchami” i „żydowskimi agentami działającymi na szkodę Polski”. A Historia? Cóż – nie było Jedwabnego, Polacy przez UB byli tylko prześladowani – nigdy nie należeli do żadnej Służby Bezpieczeństwa- a żołnierze wyklęci byli aniołami, które zstąpiły na ziemię by wyzwolić Polskę – Mesjasza Narodów – spod hitlerowskiego i radzieckiego jarzma. I pamiętajmy – oni nie zabijali, a wymierzali sprawiedliwość.

Marzy mi się, że władza będzie sprawiedliwa (chyba mam prawo tego oczekiwać od partii która zwie się PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ), że nikogo nie będzie faworyzować, że będzie autorytetem najwyższym w zarządzaniu moim krajem. Niestety poczynania tych ”na górze” świadczą raczej o ich  marazmie, zarówno intelektualnym, jak i moralnym, w dodatku podszytym sekciarskim katolicyzmem. Nie mamy wyjścia – musimy wychodzić na ulice manifestować, upominać się i walczyć o wartości moralne całkowicie dostępne i realizowane w cywilizowanym świecie. Cytując klasyka – „ Nie chcę, ale muszę”.

Pastor King zginął za swoje marzenia. My nie będziemy ginąć. Co najwyżej usłyszymy, że jesteśmy złodziejami, komunistami i burżujami paradującymi w futrach z norek, szynszyli i innych futrzaków. Musimy mieć dużo cierpliwości i determinacji. Doczekam pełnej demokracji, prędzej czy później… Mam dużo cierpliwości.

Maria Misztal

kodziarnia

9 marca 2016 roku
Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok
w sprawie ustawy
o Trybunale Konstytucyjnym przyjętej w grudniu 2015 roku
Sygnatura akt K 47/15
OD TEGO CZASU MINĘŁO DNI:




wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD
Wstąp do KOD!

Wspieraj KOD!

Początek strony