KOD im. Władysława Bartoszewskiego

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami był sobie kraj, którym władała królowa Demokracja. Rządziła z sukcesem przez ponad ćwierć wieku. Wśród poddanych miała zarówno zwolenników, jak i przeciwników. W początkowym okresie jej rządów tych pierwszych było zdecydowanie więcej – och jakie zachwyty budziła młodziutka, piękna, niosąca nadzieje niewiasta! Była niczym  powiew  świeżego powietrza, po dusznych latach, kiedy to na tronie zasiadał jej poprzednik – Ustrój socjalistyczny, nazwany później „ ustrojem słusznie minionym”.

Ustrój socjalistyczny, który rządził przez ponad 40 lat, władał krajem zdewastowanym, zniszczonym wojną, w którym morale ludności sięgneły dna. Mieszkańcy tego kraju mieli tylko jedno marzenie, tylko jednego pragnęli… Liczyli na kogoś, kto przywróci spokój, ład i porządek. Oczekiwali zbawcy, który powie im – „wojna się skończyła, teraz nadchodzą nowe czasy, będziecie pracować za godziwą zapłatę, codziennie wieczorem będziecie spokojnie zasypiać, a Wasze dzieci do szkół będą chodzić ze spakowanym drugim śniadaniem. Wasze domy nie będą więcej bombardowane, a Wy znów zaczniecie cieszyć się spacerami, wyjściami do kina oraz chwilami spędzonymi z najbliższymi”. Właśnie w tym czasie pojawił się Ustrój socjalistyczny, który uciśnionym obywatelom to wszystko obiecał. Był dla ludu niczym Mojżesz, który wyprowadzi go z  niewoli powojennej traumy, prosto do nowej, pełnej radości krainy. Nowy władca mówił -„zrobię dla was wszystko, tylko musicie mi pomóc”- i lud mu pomagał. Poddani wypruwali sobie żyły,  a zamiast oczekiwanego spokoju, pojawiały się coraz to nowe zmartwienia, ale zaciskali zęby i mówili sobie: „jak to przetrwamy, to będzie lepiej, na pewno będzie lepiej”. Ludzie pracowali bez ustanku, a Ustrój socjalistyczny rósł w siłę. Niesamowicie rozbudował swój dwór – jego najważniejszymi doradcami były po kolei system monopartyjny, autorytaryzm, wyzysk, a ze wschodu przybyła do niego wierna kochanka – kontrola. Ustrój był zakochanym w sobie Narcyzem, nie przyjmował żadnej krytyki, a utwierdzali go w tym jego piewcy – Bierut, Gomułka, Gierek i wielu innych. Cały czas powtarzał, że robi wszystko „dla ludu”, tymczasem tak naprawdę działał przeciwko niemu. Jednak hardość i buta Ustroju socjalistycznego były pozorne. Tak naprawdę władca bał się potężnego klanu rządzącego całym Wschodem Europy – Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. De facto to ten klan sprawował realną władzę, a Ustrój był tylko jednym z wielu krewnych (taką piątą wodą po kisielu), któremu też coś trzeba było dać. Ustrój socjalistyczny przez pewien czas trzymał swój kraj w ryzach, ale dość szybko pojawiły się pierwsze oznaki niezadowolenia. 1956, 1968, 1970, 1976 – w tych latach poddani głośno wyrazili swój sprzeciw i żądali od króla zmian. Ten oczywiście nie zamierzał zmieniać swojej polityki. Frustracja obywateli narastała, aż w końcu otwarcie wyzwanie satrapie rzucił niepozorny robotnik z Gdańska.  Lech, syn Bolesława  w 1980r. pociągnął za sobą na barykady miliony ludzi, którzy uwierzyli, że teraz jest ten czas, kiedy to mogą wziąć los swój i ojczyzny we własne ręce. I tak się stało – Ustrój socjalistyczny wraz z całym dworem został wygnany, a na tronie zasiadła królowa Demokracja. Skąd się wzięła? Cóż, siostry nowej władczyni (nomen omen też obdarzone tym imieniem) rządziły już w wielu krajach i doprowadzały je do rozwoju. Ludzie tam cieszyli się szeroko rozumianą wolnością – słowa, myśli i poglądów. Mieli możliwości bogacenia się, mogli otwarcie występować przeciwko władzy i krytykować ją, jeśli coś im się nie podobało. Mało tego, istnieli tam pośrednicy między władzą a poddanymi – referenda, którzy uświadamiali królowym gdzie popełniają błędy, a władczynie niejednokrotnie korzystały z rad podsuwanych przez obywateli.

W kraju położonym między Rosją a Niemcami na tronie zasiadła jedna z Demokracji. Tak jak jej siostrom, zależało jej przede wszystkim na dobru poddanych. Nie patrzyła na to, czy ktoś był zwolennikiem wyniesienia jej na tron, czy tęsknił za Ustrojem socjalistycznym (a tacy ludzie też się zdarzali). Robiła wszystko co w jej mocy, aby wydźwignąć kraj z upadku i dorównać siostrom rządzącym na Zachodzie. Oczywiście, jak każdy władca, miała swoje wzloty i upadki. Jedni ją kochali, drudzy mniej, nie mniej jej rządy były czasem rozkwitu. Oczywiście, jak w każdym królestwie, także i tutaj była bieda, głód i choroby, ale był to w dużej mierze „spadek”, który pozostawił po sobie Ustrój socjalistyczny. Bo trzeba zważyć, że Demokracja musiała edukować obywateli. Na Zachodzie ludzie  byli  już do  jej sióstr przyzwyczajeni, tam one się tylko zmieniały – starsza ustępowała z tronu, a jej miejsce zajmowała młodsza. Tutaj było inaczej. Idee, która głosiła nowa królowa, były dla poddanych novum. Niestety okazało się, że edukacja ta nie była do końca skuteczna. Z tego co mówiła Demokracja ludzie wyciągali pojedyncze słowa – rozwój, dobrobyt, bogactwo itd. Nie zrozumieli, że aby coś otrzymać, trzeba najpierw coś od siebie dać. Królowa palcem wskazała im kierunek, a oni od razu chcieli wziąć całą rękę, najlepiej do ramienia. Władczyni nie mówiła – „Dam wam”, ale„Pomogę wam”. Jednakże poddani uważali, że skoro pogonili Ustrój socjalistyczny ze świtą tam gdzie pieprz rośnie, to teraz królowa Demokracja, musi w natychmiastowym tempie uczynić ich kraj „krainą mlekiem i miodem płynącą”. Te oczekiwania przerosły królową, a co za tym idzie pojawiła się krytyka, niektórzy poczęli mówić, że piękną powierzchownością Demokracja maskuje złe intencje. Coraz częściej do głosu dochodzili demagodzy wzywający do obalenia królowej. Rewolucja kiełkowała, aż w końcu wybuchła z ogromną siłą. Na jej czele stanął mały, zły czarownik z Nowogrodzkiej, który podjął się usunięcia królowej z tronu i uwięził ją w swojej twierdzy. Zniszczył wszystkich przyjaciół i wiernych doradców władczyni. Trybunał Konstytucyjny – jej obrońca, został poniżony i ośmieszony przed ludem, jej wierne dwórki – Wolne Media, zniewolił nienawistny bulterier złego czarownika. Ze wschodu powrócili system monopartyjny i kontrola. Czarownik z niezwykłą skutecznością niszczy to, co osiągnęła Demokracja w czasie swoich rządów, Tymczasem uwięziona Królowa, zamknięta na Nowogrodzkiej i pilnowana przez kota małego maga czeka, aż na białym rumaku pojawi się książę, który ją wyzwoli… Przez okno swojej celi widzi jak jej kraj pogrąża się w chaosie i roni łzy rzęsiste, że nic nie może z tym zrobić…

Ale, ale – Królowo! Nie płacz! Nie wszyscy poddani się od Ciebie odwrócili! Oto wychodzą na ulicę, maszerują , demonstrują i śpiewają na Twoją cześć! Wierzą, że powrócisz, a rewolucja, którą wywołał mały , zły czarownik pożre własne dzieci! Nie przybędzie książę na białym koniu, a tysiące ludzi z transparentami, którzy uwolnią Cię z niewoli! Mam nadzieję, że tak się stanie….

W końcu porządna bajka musi mieć happy end, prawda?

Maria Misztal

kodziarnia

9 marca 2016 roku
Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok
w sprawie ustawy
o Trybunale Konstytucyjnym przyjętej w grudniu 2015 roku
Sygnatura akt K 47/15
OD TEGO CZASU MINĘŁO DNI:



niepodlegla europejska

deklaracja opolska logo


wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD
Wstąp do KOD!

Wspieraj KOD!

Początek strony