KOD im. Władysława Bartoszewskiego

Wczoraj na Uniwersytecie Jagiellońskim odbyło się Pierwsze Krakowskie Sympozjum Konstytucyjne pt. „O problemach wykładni Konstytucji RP”.

Podczas wieloletniej edukacji nie przypuszczałem, że kiedyś będę jeździć setki kilometrów i poświęcać swoje wolne dni, żeby „dobrowolnie” siedzieć w jakiejś sali wykładowej i słuchać... Teraz tak właśnie jest. Choć nie zawsze jestem aż tak bardzo zadowolony.

Wśród prelegentów i dyskutantów praktycznie same prawnicze sławy – byli: obecni, prawdziwi sędziowie TK, profesorowie i doktorzy prawa. Uczyłem się z pisanych przez tych ludzi podręczników. Na sali głos zabierali wyłącznie naprawdę mądrzy ludzie. A ja mogłem sobie chłonąć... (pełny program Sympozjum po kliknięciu w link).


Najbardziej urzekł mnie (i chyba nie tylko mnie, sądząc po dyskusjach w przerwach) referat profesora Andrzeja Grabowskiego. Był on poświęcony wykazaniu tezy, zgodnie z którą: „domniemanie konstytucyjności danej normy nie jest tożsame z jej obowiązywaniem w systemie prawa” i konsekwencji, jakie niesie za sobą jej przyjęcie. Moim zdaniem (i chyba nie tylko moim), Profesor wykazał prawdziwość swojej tezy ponad wszelką wątpliwość.

 


Zwieńczenie twierdzeń, zawartych w referacie profesora Andrzeja Grabowskiego


Tzw. "Formuła Radbrucha"

 

Co to dla nas oznacza w praktyce?


Sąd powszechny nie zajmuje się badaniem, co oczywiste, konstytucyjności prawa. Ma to robić organ, którego formalna nazwa wciąż brzmi „Trybunał Konstytucyjny”. Sąd powszechny nie jest jednak związany prawniczym domniemaniem „konstytucyjności prawa”, co z lubością powtarza się na okrągło w „debacie publicznej” (cudzysłów stawiam tu celowo). Jednocześnie, taki sąd powszechny ma wydać wyrok „na podstawie prawa”. Tego obowiązującego. Innymi słowy, wydać takie rozstrzygnięcie, które może istnieć w obrocie prawnym, tj. nie pozostawać w sprzeczności z całym systemem prawa, w którym przyjdzie mu przecież funkcjonować. We wspomnianym systemie (ów system jest hierarchiczny) najważniejszym prawem jest Konstytucja. W przypadku zauważonej niezgodności jakiejś normy prawnej z normą wyższego rzędu trzeba zatem stosować (nie można, tylko właśnie trzeba – to jest obowiązek) starorzymską regułę kolizyjną LEX SUPERIOR. Uznać prymat prawa wyższego stopnia. Szczególnie TRZEBA tak właśnie robić w poniższych przypadkach:

Konkluzje, tj. kiedy TRZEBA.

 

Jedną z tych sytuacji jest tzw. „ustawowa bezprawność” – świadome naruszenie Konstytucji przez ustawodawcę.


Uważam, że dla praktyka zaprezentowane wyżej koncepcje mają wielką wartość. Mamy kolejny argument i wyraźne oparcie w doktrynie. Tej nowożytnej.


***


Za warte szczególnego podkreślenia uznaję także słowa profesora Jerzego Zajadły. Mówił o stosowaniu „wrogiej Konstytucji” wykładni norm prawnych. Podał kilka konkretnych przykładów takiego działania, wśród których chyba najbardziej jaskrawym jest tzw. „zgromadzenie cykliczne”. Zarówno sama idea, jak i późniejsze jej „klepnięcie” w budynku przy al. Szucha.


Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki prof. Zajadło określił najnowszą twórczość „pierwszego doktora praw RP” (to, akurat, moja nazwa). Projekty o SN i KRS nazwane bowiem zostały „kamuflażem niekonstytucyjności”.


Kilkakrotnie i bardzo wyraźnie wybrzmiało, iż „świadome dokonywanie wykładni sprzecznej z Konstytucją (czyi wykładnia „wroga Konstytucji” – interpretacja antykonstytucyjna) jest deliktem konstytucyjnym”, czyli czynem, który winien podlegać osądzeniu.


Co do samego deliktu konstytucyjnego, tutaj znamiennym będzie przykład słynnego „ułaskawienia” pana Kamińskiego. Prezydent wielokrotnie argumentował, że przecież mógł to zrobić, kiedy chciał – na każdym etapie postępowania. Tymczasem, już od 2010 r. wiadomo (pisowski projekt ustawy zasadniczej, przepis art. 71 ust. 1 pkt 13), że instytucja ułaskawienia ma być stosowana do PRAWOMOCNYCH wyroków. Zapis specjalnie wówczas doprecyzowano! Żeby nie było absolutnie żadnych wątpliwości. I zrobiono to niewątpliwie za wiedzą i przy akceptacji pana Dudy.


Skoro więc tak, to mamy delikt konstytucyjny przez naprawdę wielkie „D”.

Co to jest, ta "prokonstytucyjna wykładnia"

***


Pozostali mówcy również (ponownie) udowodnili, że są znakomici. Konferencja absolutnie nie ograniczyła się do diagnozy. Zarówno referaty, jak i dyskusje, zawsze zmierzały (często skutecznie) do uzyskania odpowiedzi na pytania: „co było złe?” i „co należy zrobić, by ten system w przyszłości poprawić?”. Było to nie tyle zawoalowane, co wręcz jaskrawe posypanie naszych wszystkich głów popiołem. Często przewijały się sformułowania „oczywista niekonstytucyjność” i „konstytucyjny stan wyższej konieczności”. Dominowała stanowczość stawianych twierdzeń, co mnie ogromnie cieszy. Przestałem bowiem ostatnimi laty lubić słowo „wątpliwość” – w kontekście ordynarnego łamania praw podstawowych.


Żeby nie przedłużać, zakończę cytatem z profesora Ryszarda Piotrowskiego:


„W gruncie rzeczy, tutaj chodzi o władzę absolutną!”

 

Wszyscy już teraz to wiemy. Naprawdę ogromnie się cieszę, że wszyscy.

 

Jacek Różycki

 

kodziarnia

9 marca 2016 roku
Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok
w sprawie ustawy
o Trybunale Konstytucyjnym przyjętej w grudniu 2015 roku
Sygnatura akt K 47/15
OD TEGO CZASU MINĘŁO DNI:



deklaracja opolska logo


wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD
Wstąp do KOD!

Wspieraj KOD!

Początek strony