KOD im. Władysława Bartoszewskiego

Zastanawialiście się czasem jaki będzie następny krok obecnego rządu? Jaką nową reformę nam zgotują? Aby odpowiedzieć na to pytanie wystarczy zerknąć kilkaset kilometrów na południe od Polski, do Budapesztu. Tam od 2010 r. trwa quasi rewolucja, której cele i założenia są bardzo jasne i niemal identyczne z tymi, które przyświecają aktualnie rządzącej w Polsce większości parlamentarnej. Rewolucja ta opiera się na kilku zasadniczych filarach, które sprowadzić można do kilku punktów.

1. To co było wcześniej jest złe i wymaga naprawy.
2. Czasy są ciężkie i wymagają silnego i zdecydowanego przywództwa.
3. Prawo jest tylko narzędziem do realizacji celów politycznych, gospodarczych i społecznych, zaś jeśli prawo nam nie odpowiada, lub stoi na drodze realizacji tych celów to możemy je zmienić niemal dowolnie.
4. To co nasze jest lepsze, zaś to co obce musi ustąpić interesowi narodowemu.
5. Prawda jest tylko jedna i to „my” (czyt. rządzący) jesteśmy jej wyłącznymi dysponentami.

Cała ta ideologia – zarówno w węgierskim, jak i polskim wykonaniu jest „pikantnie” doprawiona odwołaniami do historii, narodowej dumy i przekonania o moralnej wyższości krajów Europy Środkowo – Wschodniej nad zepsutym „Zachodem”. W ostatnim czasie pojawił się jeszcze jeden element, w istotny sposób wzmacniający siłę przekazu tegoż nurtu myślenia, a także idealnie go dopełniający, mianowicie lęk i niechęć wobec setek tysięcy przybyszów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Wszak nie od dziś wiadomo, że nic tak nie wzmacnia mandatu władzy do dokonywania głębokich i radykalnych zmian, jak sytuacja zagrożenia. Obecnie wystarczy krzyknąć: „wróg u bram” a społeczeństwa gotowe będą do rezygnacji ze znacznej części swoich swobód w imię poczucia bezpieczeństwa.

Ten ostatni element, choć może stać się kluczowy dla przyszłości sceny politycznej zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech, z uwagi na swoją wagę zostanie omówiony przeze mnie w oddzielnym artykule. Ponadto problematyka ta jest na tyle „świeża”, że trudno jest aktualnie ocenić całość następstw procesów migracyjnych i wzrostu radykalnych nastrojów społecznych. W tym miejscu, póki co należałoby się skupić na tych reformach i zmianach, których rząd Victora Orbána już dokonał, a które obecnie rząd Prawa i Sprawiedliwości wciela w życie w Polsce. W tym przypadku można będzie odwołać się do istniejącego materiału źródłowego oraz realnych doświadczeń i skutków społeczno – gospodarczych.

Pierwszą, a zarazem jedną z najpoważniejszych zmian o charakterze ustrojowym do których doszło na Węgrzech po wyborach wygranych przez Victora Orbána w 2010r. była „reforma” tamtejszego Trybunału Konstytucyjnego. W szczególności ograniczono zakres dopuszczalnej kontroli konstytucyjności ustaw przez ten organ. Od 2011r. węgierski sąd konstytucyjny ma przede wszystkim badać zgodność z ustawą zasadniczą takich praw jak: do życia, godności, do ochrony danych osobowych, do wolności myśli, sumienia i wyznania oraz praw związanych z obywatelstwem węgierskim. Ograniczono natomiast jego uprawnienia w zakresie orzekania o zgodności z konstytucją ustawy budżetowej – jej realizacji, a także kwestii podatkowych i świadczeń socjalnych. Równocześnie podwyższono liczbę sędziów z 11 do 15 oraz wydłużono ich kadencję do 12 lat. Wprowadzono także zasadę, że wyboru przewodniczącego trybunału dokonuje tamtejszy parlament, a nie sami sędziowie. Widać więc, że istniejący aktualnie w Polsce spór konstytucyjny, jest w zasadzie kalką, tego co miało miejsce na Węgrzech kilka lat wcześniej. Przy czym należy zaznaczyć, że w Polsce spór ten przybrał zdecydowanie ostrzejszy charakter z uwagi na nierozstrzygniętą kwestię wybranych, a niezaprzysiężonych sędziów (chodzi tutaj o sędziów wybranych przez Sejm VII kadencji), oraz sędziów wybranych na ich miejsce, lecz niedopuszczonych do wykonywania urzędu (chodzi tutaj o sędziów wybranych przez Sejm VIII kadencji). W przypadku Węgier spór konstytucyjny wokół trybunału zakończył się zwycięstwem obozu rządzącego. W Polsce sytuacja jest o wiele bardziej dynamiczna i trudno stwierdzić, która ze stron konfliktu ostatecznie wyjdzie z niego zwycięsko. Kolejnym rozwiązaniem, którego dokonano na Węgrzech było uchylenie wcześniejszego dorobku orzecznictwa trybunału, dotyczyło to orzeczeń zapadłych przed 1 stycznia 2012 r. W Polsce na szczęście podobny pomysł jeszcze się nie narodził i należałoby mieć nadzieję, że tak pozostanie, bowiem rola orzecznictwa konstytucyjnego w polskim prawie była i jest zdecydowanie większa niż na Węgrzech. Podobne rozwiązanie u nas doprowadziłoby do niewyobrażalnego chaosu.

Kolejnymi sztandarowymi posunięciami rządu Victora Orbána była walka z bankami oraz wielkopowierzchniowymi sieciami handlowymi. Wszystko odbywało się w atmosferze obrony narodowego interesu Węgier przed zakusami obcego kapitału spekulacyjnego. Należy zaznaczyć, że sytuacja na rynku bankowym była tam o wiele bardziej skomplikowana niż jest aktualnie w Polsce. Chodzi tu o zdecydowanie wyższe zadłużenie Węgrów denominowane w obcych walutach (szczególnie we franku szwajcarskim). W tym przypadku „rozprawę” Węgrów z międzynarodowymi instytucjami finansowymi, poprzez m.in. zmuszenie banków do przewalutowania kredytów walutowych po kursie innym niż rynkowy trudno jest potępiać. Skala nadużyć, jakich dopuszczono się w tym zakresie wcześniej nad Dunajem była o wiele większa niż w Polsce.

W przypadku opodatkowania sieci hipermarketów podatkiem obrotowym decyzje Budapesztu są obecnie przedmiotem postępowania przed organami Unii Europejskiej, która uznała je za dyskryminujące wobec firm innych niż węgierskie. Jeśli zaś chodzi o dotychczasowe efekty tych rozwiązań, to faktycznie spowodowały one podwyższenie cen szeregu artykułów podstawowej potrzeby, ale równocześnie przyczyniły się do odrodzenia mniejszych sieci handlowych i sklepów rodzinnych. W tym przypadku całość zmian i konsekwencji rozwiązań jest na dzisiaj trudna do oszacowania, nie mniej wpływy budżetowe jakie rząd węgierski z tego tytułu osiągnął nie są znaczące w skali potrzeb finansowych państwa.

W zakresie polityki gospodarczej za rządów Victora Orbána bank centralny został mosniej podporządkowany władzy wykonawczej oraz zaangażowano go instytucjonalnie w dbałość, nie tylko o stabilność cen (w znaczeniu walki z inflacją), ale także o tempo wzrostu gospodarczego. Od tej pory polityka monetarna banku centralnego, a przez to polityka kredytowa banków ma być ukierunkowana na zapewnienie łatwiejszej dostępności kapitału dla małych i średnich przedsiębiorstw. Powyższe rozwiązania gospodarcze wprowadzone na Węgrzech spotkały się z bardzo rozbieżną oceną. Z jednej strony Węgry są obecnie traktowane przez instytucje finansowe – w tym i agencje ratingowe, jako kraj podwyższonego ryzyka, równocześnie jest jednak spora grupa ekonomistów twierdzących, że takie nadzwyczajne kroki rządu w dobie kryzysu, jaki rozpętał się na świecie po 2008r. były konieczne i pozwoliły Budapesztowi uniknąć najgorszego scenariusza, tj. bankructwa. Przenosząc te rozważania na grunt polski, podkreślić należy, że nasz kraj posiada gospodarkę kilkukrotnie większą od Węgier, zaś w pamięci wielu osób wciąż są jeszcze żywe wydarzenia z początku lat 90-tych, kiedy szalała u nas inflacja. Dlatego ewentualne pomysły na ograniczenie niezależności banku centralnego, jak również zaangażowanie go w walkę o wzrost gospodarczy, a nie stabilność cen, wywołają z pewnością silny sprzeciw.

Dotychczasowy bilans rządów Victora Orbána nie jest jednoznaczny. Węgry pozostają w częściowej izolacji na arenie międzynarodowej, przez wiele instytucji finansowych są uznawane za kraj niestabilny. Jednocześnie poparcie dla Victora Orbána wśród samych Węgrów utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, zaś pozycja partii rządzącej – Fidesz w kolejnych wyborach wydaje się być niezagrożona. Mając powyższe na uwadze, trudno się dziwić aktualnie rządzącej w Polsce większości parlamentarnej, że próbuje się wzorować na poczynaniach Budapesztu. Trzeba jednak pamiętać, że pomiędzy sytuacją na Węgrzech i w Polsce istnieją znaczące różnice. Dlatego osiągnięcie przez Prawo i Sprawiedliwość efektu jaki uzyskał Fidesz wydaje się być póki co mało prawdopodobne. W szczególności należy nadmienić, że Victor Orban obejmował władze po całkowitej katastrofie i kompromitacji wcześniejszego rządu Węgierskiej Partii Socjalistycznej oraz w dobie najostrzejszej fazy kryzysu gospodarczego wywołanego upadkiem banku Lehman Brothers. Społeczeństwo węgierskie było wówczas gotowe zaakceptować każdą zmianę, która zagwarantowałaby krajowi wydostanie się ze swoistej instytucjonalnej i gospodarczej zapaści. Tymczasem zmiana władzy, do której doszło w Polsce w 2015r. odbyła się nie na skutek upadku partii rządzącej bądź ostrego kryzysu finansowego, ale w wyniku zmęczenia wyborców trwającymi 8 lat rządami Platformy Obywatelskiej. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt utraty dotychczasowego lidera partii rządzącej w osobie Donalda Tuska oraz ewidentnie lepiej przeprowadzona przez Prawo i Sprawiedliwość kampania wyborcza. Niewątpliwym powodem sukcesu Prawa i Sprawiedliwości w ostatnich wyborach było również przedstawienie obywatelom niespotykanej wręcz liczby obietnic, w tym tych o charakterze silnie socjalnym. Widać zatem, że zmiana władzy jaka dokonała się w Polsce miała odmienne podłoże niż ta, do której doszło na Węgrzech w 2010r. Po drugie, nie można także nie zauważyć różnic w postaci tego, że w Budapeszcie całość władzy faktycznie jak i nominalnie spoczywa w rękach Victora Orbána – jest jednocześnie szefem partii i szefem rządu. W Polsce nominalnie władze wykonawczą sprawują Prezydent RP Andrzej Duda i Premier Beata Szydło, ale faktycznie najsilniejsza pozycja zarezerwowana jest dla pełniącego funkcję szefa partii rządzącej Jarosława Kaczyńskiego. Z dotychczasowych doświadczeń politycznych ostatnich kilkunastu lat wynika, że próby rządzenia z tzw. „tylnego siedzenia” prędzej czy później prowadzą do silnych sporów w obozie rządzącym i w sytuacji krzyzysu wymagają, aby faktyczny lider sprawował również rzeczywistą władzę. Ponadto skoro podstawą sukcesu wyborczego był niezwykle hojny program socjalny, należy oczekiwać silnej społecznej presji zmierzającej do jego realizacji. Tutaj również mogą pojawić się bardzo poważne przeszkody.

Czy więc faktycznie los Warszawy jest już ostatecznie przesądzony w znaczeniu, że stanie się ona nowym Budapesztem, tyle że tym razem nad Wisłą? Nie! Póki co ten scenariusz jest tylko jednym z możliwych, zaś szanse powtórzenia niewątpliwego sukcesu Victora Orbána w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego wydają się być wysoce wątpliwe.

Rafał Cichoń

kodziarnia

9 marca 2016 roku
Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok
w sprawie ustawy
o Trybunale Konstytucyjnym przyjętej w grudniu 2015 roku
Sygnatura akt K 47/15
OD TEGO CZASU MINĘŁO DNI:



niepodlegla europejska

deklaracja opolska logo


wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD
Wstąp do KOD!

Wspieraj KOD!

Początek strony