KOD im. Władysława Bartoszewskiego

Od dawna już zastanawiam się nad zasadnością „kontrmiesięcznic smoleńskich”.

Zanim PiS zrewolucjonizowało kształt konstytucyjnej wolności zgromadzeń, byłem bardzo sceptyczny. Jednak, od czasu wyjścia „dobrej zmiany” na ulice i podjęcia próby „legalnego” zaanektowania Krakowskiego Przedmieścia, mój stosunek do tych protestów uległ zmianie.


Z jednej strony bowiem pozostawało (i wciąż jest) przekonanie, że to woda na młyn zarządzającego kryzysem, subtelnego i empatycznego Poszukiwacza Prawdy, Umiłowanego Przywódcy IV RP, Emerytowanego Zbawcy Narodu w służbie czynnej – szeregowego posła Jarosława Kaczyńskiego.

Z drugiej jednak, wobec potwierdzenia przez pisowski organ ds. stwierdzania zgodności z Konstytucją wszystkiego, że znowelizowana ustawa Prawo o Zgromadzeniach jest super, ciężko tej wody nie lać.

Tym bardziej, że to właśnie po to ją napisano – by umocować w prawie najpierwsze smoleńskie „zgromadzenie cykliczne”. Żeby móc wydawać rozkazy, rozpędzać protestantów i sączyć hektolitry jadu z drabinki wprost do domów milionów Polaków. To przeciwko temu gromadzą się coraz większe tłumy. I chcą korzystać ze swojej podstawowej konstytucyjnej wolności!

Zgadzam się z wieloma tezami postawionymi w poniższym tekście Bartka. Nikogo nie „spacyfikowano”, nikomu nie strzelono w okolice twarzoczaszki. Z ostrej amunicji…

Nie nadużywajmy dużych słów – bo tylko się ośmieszamy. Tamtym Bohaterom moglibyśmy – co najwyżej – czyścić buty.  

Dzisiejsi Policjanci – głównie biedne młode chłopaki na służbie – starali się jak mogli, aby nikomu nie zrobić krzywdy. Oni są jednak w pracy. Mają na utrzymaniu dzieci, mają kredyty. Ich szefem jest Mariusz Błaszczak…

Odwaga kosztuje! Nie wymagajmy jej (niewiadomo jakiej wielkiej) od każdego. Bo rachunek zapłaci jego rodzina.

Z jednym się jednak zgodzić nie mogę. Z tezą o „tęsknocie do konfrontacji” jako argumentem przeciwko „kontrmiesięcznicom”. Ja tego tak nie widzę. Zresztą znasz moje zdanie – rozmawialiśmy o tym. Oczywiście, nikt nikomu nie „siadł”. Nie byliśmy także w kościele (choć była to niedziela).

Kiedy Władysław Frasyniuk powiedział „czy Wam, k…, nie wstyd” zrobiło mi się wstyd. Nie dlatego, że absolutnie i w pełni podpisuję się pod każdym słowem każdej osoby, która bierze udział w protestach na Krakowskim. Dlatego, że nigdy mnie tam (podczas „kontrmiesięcznicy smoleńskiej”) nie było. By zaprotestować przeciwko łamaniu konstytucyjnej wolności zgromadzeń, polegającym na „prawnej” aneksji publicznego terenu i wprowadzeniu kuriozalnych obwarowań. Regulacji jawnie niezgodnych z Konstytucją RP!!!

Ale także naruszających przepis art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz przepisy art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Chyba żaden „piewca wolności” nie śmie powiedzieć, że one są „komunistyczne”. Cały cywilizowany świat ich przestrzega, barbarzyńcy. Macie duży problem. I nie pomoże „TK”.

Na podstawie przepisu art. 91 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej obie wiążące Polskę konwencje międzynarodowe mają „pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się” z nimi pogodzić. I to nie „TK” będzie rozstrzygał jakiekolwiek spory w tym przedmiocie.
Podsumowując, zarówno wcześniej, a już szczególnie dziś, jestem zwolennikiem warszawskich protestów. Z takiej przyczyny, że ludzie, którzy dostali mandaty i odmówili ich przyjęcia, będą mogli w sądach podnieść powyższe argumenty. Broniąc siebie, bronić wolności zgromadzeń. W mojej ocenie skutecznie.
Sądy natomiast nie będą musieć zastanawiać się, czy mogą bezpośrednio zastosować naszą Ustawę Zasadniczą. Będą natomiast musieć zastosować prawo międzynarodowe, które mówi o wolności zgromadzeń nawet więcej, niż nasza Konstytucja.

 ***

Podsumowując, dostrzegam głęboki sens we wszystkim tym, co wydarzyło się w ubiegłą sobotę w Warszawie. Dla mnie doszło tam – nareszcie – do skutecznego przesilenia. Teraz należy to wykorzystać. Póki nie wydarzyła się tragedia. Ale już nie siedząc na ulicy. Siedząc na sali rozpraw. Bardzo wielu rozpraw.

Myślę, że gdy spojrzy się na „kontrmiesięcznice smoleńskie” w ten sposób, mają one głęboki sens. Cel został już jednak osiągnięty. Każda następna manifestacja może skończyć się naprawdę tragicznie.

Nie chcę przez to zaapelować „nie idźcie!”. Rozumiem, że przyczyną jest zachowanie Jarosława. Skutkiem zaś – narastający i zrozumiały opór. Pamiętajmy jednak o jednym – on wie, że jest przyczyną i że osiągnął skutek. A my – powtarzam –  jesteśmy skutkiem. Nie bądźmy skutkiem do końca zamierzonym. I tylko tyle.

Jacek Różycki

kodziarnia

9 marca 2016 roku
Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok
w sprawie ustawy
o Trybunale Konstytucyjnym przyjętej w grudniu 2015 roku
Sygnatura akt K 47/15
OD TEGO CZASU MINĘŁO DNI:



niepodlegla europejska

deklaracja opolska logo


wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD
Wstąp do KOD!

Wspieraj KOD!

Początek strony