Dziś w Sejmie pierwsze czytanie nowelizacji Prawa o zgromadzeniach. Pomyślałem, że warto skreślić na ten temat kilka słów. Tak, żeby nie tylko prawnicy zrozumieli.    
Funkcjonariusze partii dowiedli już nie raz (w tym również dzisiaj), że to się wszystko da szybciutko załatwić. Wcale się nie zdziwię, jeśli nocą będziemy mieli drugie i trzecie czytanie, a następnie projekt uchwali Senat. Potem tylko formalność w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu. Jakby tak jeszcze dorzucili nasi prawodawcy „zerowe” vacatio legis (lubią to robić) to możliwe, że jutro rano będzie obowiązywać zupełnie nowa ustawa o zgromadzeniach. Rok temu taka sytuacja byłaby nie do wyobrażenia. Dziś to codzienność.  

Dlaczego to jest ważne? Bo ten zacny projekt likwiduje konstytucyjną wolność zgromadzeń. Jak to coś (bo ustawą tego nie nazwę) wejdzie w życie, to:
1. Wprowadzona zostanie nieznana cywilizowanemu światu koncepcja rozróżnienia i zhierarchizowania zgromadzeń. Innymi słowy, będą zgromadzenia lepsze i gorsze. Prawo „pierwszeństwa” w organizacji zgromadzenia uzależnione ma zostać od osoby organizatora, a nie chwili zgłoszenia.  

2. Te najważniejsze zgromadzenia będą organizować organy władzy publicznej (numer jeden) i kościoły (numer dwa). Mówiąc wprost i po ludzku – jak się rządowi lub kościołowi zachce, ma móc zawsze zablokować jakiekolwiek „zwyczajne” zgromadzenie.

3. Będziemy mieć do czynienia z kategorią zgromadzeń „zwyczajnych” (czyli niemalże wszystkich) oraz czterema innymi. „Zwyczajne” są na czwartym miejscu w nowatorskiej hierarchii pierwszeństwa.

4. Zgromadzenie „spontaniczne” będzie na ostatnim miejscu w tej hierarchii. Trochę to wypacza samą jego istotę, ale kto by się tam przejmował takimi kwestiami…

5. Pojawi się kategoria zgromadzeń „cyklicznych” i połączona z nim, wyłączna kompetencja wojewody (czyli przedstawiciela rządu w każdym województwie) do ich ustanawiania w dowolnym czasie – z prawem pierwszeństwa. Obrazowo – miesięcznice smoleńskie będą cykliczne. Są organizowane przez tę samą osobę regularnie w tym samym miejscu od minimum trzech lat.

6. Obowiązywać będzie bezwzględny zakaz kolizji jakichkolwiek zgromadzeń. Czyli żadne zgromadzenie nieakceptowane przez władzę lub kościoły nie będzie się mogło legalnie odbywać.  Nie ma znaczenia, czy ono komukolwiek może realnie zagrażać. Nie. I koniec.

Tak się przedstawia kolejna idea władzy.

Warto w tym kontekście przeczytać łącznie (bo tak to się robi – Konstytucja to system) przepisy:

art. 57 [Wolność zgromadzeń]
Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa.

oraz art. 31 ust. 3 [Zasada wolności; ograniczenia konstytucyjnych wolności i praw]
(...) 3.  Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.   

Czy wprowadzane pisowskim projektem ustawy ograniczenia naruszają istotę wolności zgromadzeń? Czy rozwiązania te są „konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób”?

Odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi “oczywiście tak”! A na drugie - „nie”! I tutaj nie potrzeba Trybunału, nawet prawnika nie potrzeba. To widzi każda istota myśląca. Co z tego wynika?   

Przepis art. 8 ust. 2 Konstytucji stanowi, że „przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.”.    

Mając wszystkie opisane okoliczności na względzie pozostaje nam mieć nadzieję, że kiedy władza będzie próbować egzekwować swoje jawnie niekonstytucyjne „prawo”, sądy powszechne będą umarzać wszczynane przeciwko nam postępowania wykroczeniowe. Mówiąc krótko, że będą stosować Konstytucję bezpośrednio.   

W normalnym czasie takiego potworka prawnego do śmietnika wyrzuciłby Trybunał Konstytucyjny. Ale nie żyjemy w normalnym czasie – m.in. dlatego, że władza tę instytucję sparaliżowała. Po to właśnie jest Trybunał Konstytucyjny (jakby ktoś jeszcze miał jakąkolwiek wątpliwość w tym zakresie).

Pozostaje nam wiara. Bo tego akurat, że jeszcze nie raz wyjdziemy na ulice w pokojowym proteście, jestem pewien.   

Link do opinii RPO o projekcie.
Link do dłuższego komentarza projektu.
Link do projektu.

Jacek Różycki