KOD im. Władysława Bartoszewskiego

Urodziłem się 1 sierpnia 1989 roku. W 45. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, kiedy Polska właśnie uwalniała ręce z kaftana komunistycznego reżimu. Piękna symbolika, która powinna napawać mnie dumą. Jednak to, co naprawdę czuję przy okazji fetowania kolejnych lat, sprowadza się do innego słowa: odpowiedzialność. Bo symbolika rządzi się swoimi prawami, a życie swoimi.

Niektórzy wykładowcy, podczas mojego studiowania, nazywali nasz rocznik „pokoleniem wolności”. Faktycznie, wychowaliśmy się już w niepodległym kraju, nie wiedząc jak to jest - stać w kolejkach z kartką w dłoni i nadzieją, że na półce coś jeszcze zostanie, nie móc późnym wieczorem wyjść z kolegami, bo akurat panuje stan wojenny, czy czytać cenzurowane wiadomości, siląc się, by gdzie indziej zdobyć te prawdziwe. Nie wspominając o tym, że na uczelniach nie karmiono nas propagandową papką pod postacią filozofii marksistowskiej. Byliśmy od zawsze nieskrępowani, więc wolność jest dla nas wymogiem, nie zaś darem.

My nie doświadczyliśmy walki o prawa człowieka, nie byliśmy żołnierzami AK, nie siedzieliśmy w stalinowskich więzieniach, nikogo nie internowano. Nas już tylko historia przygotowywała do tego, byśmy w przyszłości zostali strażnikami suwerenności. W zamyśle tworzono z naszego pokolenia firewalla przeciwko wszelkiemu radykalizmowi, mającemu hamować zapędy autorytarne potencjalnych rządzących. Coś jednak w tym edukacyjnym silniku zazgrzytało i kiedy nadeszła próba - zabrakło koni mechanicznych do uciągnięcia pojazdu.

Konie, czyli my, miały zareagować mechanicznie, gdy na horyzoncie pojawił się PiS ze swoimi niedemokratycznymi zapędami. Miały odczytać znaki czasu i zareagować instynktownie. Pójść do wyborów, przegłosować, uchronić. Nic natomiast z tego nie wyszło, bo po pytaniu: demokracja?, odpowiedzieliśmy: jeśli nie spełnia naszych wymogów, które nie są darami, to jej podziękujemy. A nasze oczekiwania prezentują się następująco: tańsze mieszkania, stabilność zatrudnienia, ogólna poprawa bytu, silne i niezależne państwo na arenie międzynarodowej.

Jak dowodzi w swoich badaniach prof. Krzysztof Zagórski, socjolog Akademii Leona Koźmińskiego, około jedna trzecia ankietowanych Polaków uważa, że system niedemokratyczny może być nieraz lepszy od demokratycznego. Wśród samych wyborców Kukiza, w której dominują raczej ludzie młodzi, połowie wydaje się ona niepotrzebna. Zatem, w dobie wszelkiej niepewności, pokolenie wolności chętniej sięgnie po upragnione cele kosztem swobody, niż w pierwszej kolejności zabarykaduje się przed widmem autorytaryzmu. Z czego to wynika?

Czynników, powodujących owe zjawisko, jest wiele. Stąd ograniczę się do podania jedynie tych najważniejszych. Do top 3 przyczyn buntu przebija się dysonans w postrzeganiu rzeczywistości. Mówi się nam, że kapitalizm i demokracja są najlepszymi systemami, jakie dotychczas wymyślono. Jednocześnie obserwujemy, iż nasz rynek oraz nasz ustrój nie zaspokajają u nas potrzeb tak dobrze, jak dzieje się to np. w krajach skandynawskich, Stanach Zjednoczonych czy w Niemczech, które przecież opierają się na podobnych wartościach. A pani z historii szkoliła, że jeśli coś krępuje realizowanie naszej swobody (też chcę zarabiać nieźle, też chcę mieć prężnie prosperującą gospodarkę), to znaczy, iż nie żyjemy w wolnym kraju.

Tutaj więc na pierwszym planie pojawia się PiS, które mówi, że nie wyszliśmy jeszcze w pełni z komuny, skoro tak się dzieje. Wierzę, bo to łatwiejsze do przyjęcia od skomplikowanych tłumaczeń specjalistów, analizujących wpływ pozostawania prawie pół wieku za Żelazną Kurtyną, kiedy królował w Polsce inny system prawny.

Kolejnym czynnikiem, również związanym z historią, jest resenty-ment. Uczono mnie, że zazwyczaj to nas atakowano, my się dzielnie broniliśmy, a jeśli coś przeskrobaliśmy, to winowajcami były tzw. czarne owce społeczeństwa. Zła we krwi mamy tyle, co kot napłakał, podczas gdy dobro płynie strumieniami. Nie może więc z naszego narodu wyjść nic niepokojącego. Jeżeli zaś ktoś komuś jest coś winny, to inni nam. Dlatego tak majestatycznie czcimy wszelkie symbole, bo one utwierdzają nas w poczuciu bohaterstwa.

PiS karmi siebie takimi emocjami, stąd naturalne jest, iż nakarmi również młodych, którzy są na to podatni. Przesiąkamy zapachem starego oleju, bo nie nauczono nas, jak poruszać się w wolności. Z historii znamy tylko czasy zniewolenia, czasy walki, a wśród lektur mało było tych współczesnych. Musimy więc jakoś się odnaleźć. I to jest trzeci powód.

Tym samym minęły już czasy osobistego patriotyzmu, o którym tak dużo mówił Władysław Bartoszewski. Dzisiaj trzeba codziennie wyznawać żonie, że się ją kocha, a tylko czasem robić jej herbatę, nie na odwrót. Nie rozumiemy więc do końca wolności, o którą starali się dla nas m.in. żołnierze AK czy opozycjoniści minionej epoki. Stąd, myśląc o swoim pokoleniu, czuję na sobie przede wszystkim odpowiedzialność. A duma, mam nadzieję, jeszcze przyjdzie.

Paweł Brol

Tekst ukazał się w szóstym numerze Dekodera.

kodziarnia

9 marca 2016 roku
Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok
w sprawie ustawy
o Trybunale Konstytucyjnym przyjętej w grudniu 2015 roku
Sygnatura akt K 47/15
OD TEGO CZASU MINĘŁO DNI:



niepodlegla europejska

deklaracja opolska logo


wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD
Wstąp do KOD!

Wspieraj KOD!

Początek strony