KOD im. Władysława Bartoszewskiego

Są takie chwile, kiedy warto powiedzieć sobie: stop. Przysiąść, odciąć się od doniesień medialnych i wszystko sobie uporządkować. Chodzić przez kilka dni na spacery, karmiąc ducha spokojem. Wtedy  priorytety same się ułożą, a głowa – pełna obawy o dzisiejszą Polskę – nabierze zdrowego dystansu. Bo brakuje nam ostatnio oddechu, przez co  wciągamy do płuc wydychany wcześniej dwutlenek węgla, który nas dusi. I innych też.


Polska się dzieli. Ale tylko wtedy, gdy w to wierzymy. Zawsze różniły nas światopogląd, wiara bądź jej brak, oczekiwania społeczne. Nie przypominam sobie jednak, żeby w naszym  wolnym kraju było to aż tak widoczne jak teraz. Zaczynamy się kłócić, bo PiS próbuje wysadzić demokrację w powietrze niczym niegdyś wilk kojota, a kolega im przyklaskuje. Zrywamy znajomości, ponieważ członek rodziny  kala pamięć Władysława Bartoszewskiego. Bombardujemy się na argumenty,  kto ma w mózgu mocniejszy czołg, kto kogo mocniej zripostuje. Stop!

Czy w Twojej, wcześniej sympatycznej, relacji z drugą osobą coś się zmienia tylko dlatego, że kumpel lubi despotyczną władzę, a Ty nie? Czy pamięć o autorytecie ma być zarzewiem konfliktu, kiedy autorytet ten  walczył kiedyś o to, żeby podziałów między Polakami nie było? Czy zrywając z kimś kontakt, masz jeszcze szansę przekonać tę osobę do zmiany zdania?

Dzieją się rzeczy haniebne, czasem uszy więdną – fakt. Doskonale to znam, bo od lat odbyłem takich rozmów tysiące z  przeróżnej maści radykałami. Ale potem z tymi samymi ludźmi poklepuję  się po plecach w kolejce po mięso, otwieram piwko w pobliskim pubie i  wspólnie żartujemy z naszych różnic. Nigdy kontaktu z drugim  człowiekiem, choćby totalnie innym, nie stawiam poniżej osobistej racji, nawet jeśli leży ona po mojej stronie.

Co to daje? Chociażby tyle, że podczas grilla na patio różniący się ode mnie światopoglądowo  kolega pyta, co myślę na dany temat. Ufa mi albo raczej jest ciekawy  mojego zdania nie dlatego, bo mam bardziej tajemną wiedzę od innych czy wtyczki w Bandar Seri Begawan, ale z powodu życzliwości, jaką go darzę.  Kiedy okazuję mu szacunek i posłuch, to go wówczas interesują słowa, które mam do przekazania.

Wiem, że takie podejście wymaga sporo  samodyscypliny, jednak warto się postarać. Dobrze jest na chwilę stanąć z  boku, bo z tej pozycji widać więcej. Można dostrzec, że przebywając  tylko we własnym, kodowskim towarzystwie zaczynamy tworzyć zamknięte getto. Że więcej mówimy o otwartości, a tak naprawdę pasuje nam życie  wśród osób, które myślą w ten sam sposób.

To wszystko rzutuje na cały KOD. Dlatego piszą o nas w mediach, że się radykalizujemy. Stąd  zaliczyliśmy impas. Ludzie uciekają albo po prostu nie lgną w naszym  kierunku, bo nie czują oddechu. Ciągle tylko ten niewidzialny, ale wyczuwalny swąd dwutlenku węgla. My musimy wyjść do świata, nie bać się  nieznanego. Jedynie wtedy zyskamy szansę, by przekonać społeczeństwo do naszych racji. Pójdą za nami i z nami, gdy tylko zobaczą, że mamy dobre zamiary. I kiedy przekonają się, że jesteśmy po prostu fajnymi ludźmi.

A jeśli się nie uda? To może chociaż złapiemy z kimś życzliwy kontakt. Jak mój znajomy, który popierał kiedyś Solidarność, a dzisiaj koleguje się z byłym czołowym pałkarzem ZOMO. Dyskutują ciągle, rzadko się zgadzają. Ale pomogą sobie zawsze.

Czas start.

Paweł Brol
Komitet Obrony Demokracji

Obywatelska Kontrola Wyborów
Wypełnij formularz zgłoszeniowy online i obserwuj przebieg wyborów tam, gdzie mieszkasz. Demokracja jest silna Twoim zaangażowaniem. Nie czekaj.


Projekt ustawy
o fladze Unii Europejskiej

Chcesz wywrzeć większy nacisk na Sejm? Podpisz się odręcznie pod projektem ustawy o fladze Unii Europejskiej!


Pocztówka do premiera

Fanpage społecznościowy
Więcej na ten temat

 

kodziarnia

wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD

 

Początek strony