KOD im. Władysława Bartoszewskiego

W ciągu ostatnich kilku miesięcy wartość wielu pojęć kompletnie się zdewaluowała. Nie sposób już przekonująco (wiarygodnie) korzystać ze sformułowania „przekroczono granicę”. Hipokryzji, obłudy, cynizmu, zakłamania etc.

Powyższa, smutna konstatacja skłania mnie ku refleksji, że być może „to coś” dzieje się „wskutek”. Że działania, które opisujemy za pomocą przytoczonych wyżej epitetów, w zamyśle autora (nie miejmy złudzeń, autor jest jeden) wcale takimi nie są.

Na początku była ciekła masa… Potem był Chrzest Polski… A teraz jest Jarosław Kaczyński. Resztę pomijam milczeniem, ponieważ jest nieistotna.

Jarosław ma poczucie dziejowej misji. Sam niegdyś rzekł był, werbalizując swoje największe marzenie – że chciałby zostać „Emerytowanym Zbawcą Narodu” (polskiego – przyp. aut.). Minęło parę lat i Jarosław wygrał wybory. Rządzi Polską. Zdobył większość, o której jego poprzednikom nawet się nie śniło. On jednak chce być „Zbawcą”, a nie rządzić cywilizowanym krajem, położonym w sercu Europy w XXI w. Innymi słowy, „ma wizję”…

Ta cecha charakteryzowała w mojej ocenie wszystkich prawdziwych tyranów w dziejach (oczywiście, nie tylko tyranów). Aleksander Wielki, Kleopatra, Czyngis-chan, Napoleon, Hitler, Lenin, Stalin, Putin – ci ludzie też niewątpliwie mieli lub mają „wizję”. Każda z wymienionych osób ma „krew na rękach”. Ponieważ „wizja” zawsze wymaga wykonawców. Ludzie ginęli więc – pod Akcjum, pod Waterloo, na Łuku Kurskim, na Krymie – ponieważ ten „ktoś u góry” chciał „coś” stworzyć. Nie oceniam tutaj (ani nigdzie indziej – nie jestem ani historykiem, ani moralistą), jaka ta „wizja” była. Piszę tylko, że była (lub jest).

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że „wizjonerzy” realizowali swój plan. W tym sensie każdy „chciał dobrze” – chciał „zbudować Imperium”, „namaścić swą rasę”, „wprowadzić komunizm” etc. Ambitnie. I przecież nie dla siebie (każdy średnio inteligentny szympans ma świadomość swej śmiertelności), a dla „Narodu”. Jak wyszły na tym zainteresowane narody, wszyscy wiemy… Ale nie o tym.

Wydaje mi się, że „Zbawców” łączy jedna rzecz – mają plan. Ci, którzy są diabelnie inteligentni, plan nie tylko mają, ale go realizują (choć jeszcze żaden nie zrealizował).

Nasz „Zbawca” ma plan, wizję i władzę (a więc wszystko). Można powiedzieć o nim wiele rzeczy, ale nie sposób odmówić mu ponadprzeciętnej inteligencji. Biorąc za kryterium oceny wyłącznie skuteczność, jest politycznym geniuszem. Wszystko co robi, robi „po coś” i myślę, że naprawdę szczerze nie rozumie głosów, zarzucających mu działania obłudne i cyniczne. On nie kłamie, nie łamie prawa. Robi to, co robił zawsze – zajmuje się „polityką”.

On gra w grę.

Celem gry jest wygrana. Wydaje się, że będąc jej uczestnikiem i jednocześnie osobą ustalającą reguły, nie sposób przegrać.

Tak wydawało się każdemu…

Jacek Różycki

 

kodziarnia

9 marca 2016 roku
Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok
w sprawie ustawy
o Trybunale Konstytucyjnym przyjętej w grudniu 2015 roku
Sygnatura akt K 47/15
OD TEGO CZASU MINĘŁO DNI:



niepodlegla europejska

deklaracja opolska logo


wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD
Wstąp do KOD!

Wspieraj KOD!

Początek strony