KOD im. Władysława Bartoszewskiego

Władysław BartoszewskiZ dużym zaniepokojeniem obserwujemy trwający od kilku miesięcy konflikt społeczny związany z przesunięciem granic Opola. Opolszczyzna, to pod wieloma względami region wyjątkowy. Jednym z elementów świadczących o tej wyjątkowości jest jego wielokulturowość i wieloetniczność.


Oprócz Polaków, mieszkają tutaj Niemcy i ludność autochtoniczna identyfikująca się jako Ślązacy. Jeżeli mówimy o Polakach, to też jest to grupa zróżnicowana. Niewielka jej część zamieszkiwała te tereny jeszcze przed wojną. Zaraz po wojnie Opolszczyznę zasiedlili mieszkańcy Kresów, a przez kolejne dziesięciolecia przybywali za pracą ludzie ze wszystkich zakątków naszego kraju. Jeżeli gdziekolwiek można mówić o duchu tolerancji i cudzie pojednania, to właśnie na tych ziemiach. Jednak ten cud jest efektem ciężkiej, codziennej pracy wykonywanej latami przez wiele osób. Nietrudno wyobrazić sobie, jak skomplikowana i napięta była sytuacja na tych terenach tuż po zakończeniu II Wojny Światowej; jak duża wrogość i nieufność panowała wśród mieszkańców tych ziem po wszystkich okropnościach wojny i zbrodniach dokonanych przez III Rzeszę. Na szczęście, nie brakowało ludzi światłych, którzy wiedzieli, że chęć rewanżu i zemsty, to droga donikąd, i że zatryumfować powinien duch pojednania oraz współpracy. Niezwykle ważna była w tym rola Kościoła Katolickiego, a zwłaszcza związanego przez pewien czas z Opolszczyzną kardynała Bolesława Kominka – inicjatora Listu Biskupów Polskich do Biskupów Niemieckich. Bezcenną okazała się późniejsza działalność arcybiskupa Alfonsa Nossola i zwykłych duszpasterzy z całego regionu, a także wielu świeckich działaczy, społeczników i naukowców.

Po odzyskaniu wolności w 1989 roku nastąpiła długo oczekiwana normalizacja stosunków z Republiką Federalną Niemiec. Przed oczami mamy przełomową i historyczna mszę w Krzyżowej oraz symboliczny gest pojednania pomiędzy premierem Tadeuszem Mazowieckim i kanclerzem Helmutem Kohlem. Nowo wybrane demokratyczne władze uznały istnienie mniejszości narodowych i nadały należne im prawa, o których w czasach PRL-u można było tylko marzyć. W szkołach pojawiły się lekcje języka niemieckiego (zakazane na tych terenach przez 45 lat), rosła liczba inicjatyw edukacyjnych i kulturalnych związanych z mniejszością niemiecką. Mimo wcześniejszych obaw, okazało się, że nie zaogniło to relacji miedzy mieszkańcami regionu. Przeciwnie, ostatnie 26 lat wzmocniło wzajemną tolerancję i szacunek.
Dzisiaj, prawie w każdej szkole i w każdej klasie, uczą się razem dzieci niemieckie oraz polskie. Niemal w każdym zakładzie pracy współpracują ze sobą pracownicy o różnym pochodzeniu. Młodzi ludzie zawierają związki małżeńskie, nie bacząc na narodowość wybranki czy wybranka.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ta opolska wspólnota poddana została dwóm poważnym próbom. W 1997 roku powódź tysiąclecia spustoszyła ogromna część województwa. Ówczesna eksplozja bezinteresownej pomocy i solidarności międzyludzkiej ukazała, jak bardzo zintegrowana jest opolska społeczność. Rok później przyszło walczyć wspólnie w obronie województwa, gdyż warszawscy politycy nie rozumieli, jak wielkie straty może spowodować likwidacja tak specyficznego regionu, z tak skomplikowaną strukturą społeczną. Regionu, który tak sprawnie działał. 7 Czerwca 1998 roku kilkadziesiąt tysięcy osób, łapiąc się za ręce, utworzyło „żywy łańcuch nadziei”. Na trasie liczącej ponad 92 kilometry, w atmosferze radości i jedności, stanęli mieszkańcy 82 gmin. Trudno o bardziej spektakularny dowód wspólnoty.

Z ETYKĄ NA BAKIER

Mając w pamięci te wszystkie wydarzenia, z dużym niepokojem obserwujemy tegoroczne działania związane z procesem powiększania Opola.
Miasta powiększały się, powiększają i będą to robić także w przyszłości, ale w tym wypadku chodzi o sposób dokonania tych zmian. Pojawiają się wątpliwości natury prawnej i etycznej. Wątpliwości natury prawnej rozstrzygną odpowiednie organy państwowe - Trybunał Konstytucyjny i Sąd Administracyjny. Uważamy, że gminy mają prawo wnosić o takie rozstrzygnięcia i walczyć do końca o swoje racje. Do czasu wydania wyroków przez wspomniane instytucje nie będziemy odnosić się do zagadnień prawnych. Jednak nie możemy milczeć na temat wątpliwości etycznych.

Podstawowym zarzutem jest brak należytych konsultacji i debaty publicznej. Władze miasta, wykorzystując swoje kontakty w Warszawie - w tajemnicy, w zaciszach gabinetów - ustaliły z nowym rządem wszystkie szczegóły rozszerzenia i dopiero wtedy, gdy tak naprawdę klamka już zapadła, ogłosiły to publicznie. Uważamy, że niedopuszczalną była sytuacja, w której mieszkańcy Opola, mieszkańcy sąsiednich gmin i samorządowcy o procesie powiększenia miasta dowiedzieli się z wywiadu udzielonego przez prezydenta miasta Nowej Trybunie Opolskiej.

Także późniejsze działania mające świadczyć o dialogu były tak naprawdę jego atrapą. „Walec zmian” poruszał się bezrefleksyjnie, a mieszkańcy gmin odbijali się ze swoimi argumentami, jak od ściany. Dotyczyło to nie tylko zwykłych mieszkańców, ale także ważnych partnerów społecznych. Ks. biskup Andrzej Czaja, który włączył się w mediacje, przez dwa miesiące prosił o rozmowę z Panią Premier. Bez skutku.

Duże wątpliwości etyczne budzi samo wyznaczenie nowych granic stolicy województwa. Trudno nie zauważyć, że władze miasta „wycinały” te tereny, które przynoszą dochody, celowo pomijając tereny, które generują koszty.

Najlepszym dowodem jest tu wieś Karczów w gminie Dąbrowa. Do Opola przyłączono wyłącznie tereny inwestycyjne z funkcjonującą już stacją benzynową i zakładem firmy Clatronic, pozostawiając resztę wsi (zamieszkałą przez mieszkańców) na utrzymaniu niezbyt zamożnej gminy. Resztę wsi, która wymaga nakładów na remonty dróg, odśnieżanie, oświetlenie, utrzymanie obiektów użyteczności publicznej itd.

Dzisiaj gminy wykorzystują legalne sposoby walki o swoje racje, kierując wnioski do Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Administracyjnego. Jeszcze raz podkreślamy, że gminy mają prawo do takich kroków. Jeśli jednak finalnie rozszerzenie Opola stanie się faktem, to w takiej sytuacji apelujemy do władz Opola i do rządu RP, który zaakceptował zmianę granic, o:

1. Zawarcie z gminami kompromisu w sprawach finansowych.

Od samego początku gminy sygnalizują, że po utracie tych terenów znacząco spadną ich dochody, a co za tym idzie, jakość życia mieszkańców.
Nieprawdziwą wydaje się też być argumentacja władz Opola, mówiąca, że zabierając teren, miasto zabiera także koszty. Jak już udowodniliśmy na przykładzie Karczowa, nowe granice miasta wytyczane były tak, aby przejąć jak najwięcej dochodów, a jak najmniej kosztów. Bardzo dokładnie widać to na przykładzie gminy Dąbrowa. Opole przejęło 13 procent powierzchni gminy i aż 60 procent firm działających na jej terenie.

Problem ten sygnalizował także Minister Finansów obecnego rządu (!), który ujął się za gminami, prosząc dwukrotnie MSWiA o dogłębną analizę finansowej sytuacji gmin po rozszerzeniu granic Opola. Zwracał on uwagę, że w tym wypadku mniejszy obszar nie oznacza proporcjonalnie mniejszych wydatków. Sygnalizował, że utrata wpływów podatkowych może być dużo większa niż oszczędności po odjęciu tych terenów, a poza tym gminy mają także koszty stałe, które nie zmniejszą się w związku z proponowanymi zmianami. Niestety wszystkie uwagi Ministerstwa Finansów zostały zbagatelizowane.

Trzeba też pamiętać, że przejmowane są tereny nie tylko od gminy, która uchodziła dotąd za bardzo zamożną, ale także od gmin, które postrzegane były jako przeciętne czy wręcz ubogie. Finalnie może dojść do drastycznego załamania się finansów tych gmin, a w konsekwencji do cięć, likwidacji instytucji oraz rezygnacji z wszelkich inwestycji i remontów. Dla mieszkańców oznacza to ograniczenie dostępu do kultury, sportu, rekreacji, oświaty, infrastruktury, usług komunalnych czy pomocy społecznej.

Odnosząc się do spraw finansowych, trzeba też powiedzieć o przejmowaniu przez Opole środków trwałych. Nie chodzi tutaj tylko o budynki użyteczności publicznej, które służą już obywatelom od dekad i być może dawno się zamortyzowały, ale także o zupełnie nowe obiekty (świetlice, remizy, sale gimnastyczne, infrastrukturę wodno-kanalizacyjną itp.), wybudowane niedawno przez gminy - często z pomocą kredytów. Absurdalną byłaby sytuacja, w której gminy utraciłyby te dobra, natomiast musiałby wciąż spłacać zaciągnięte na nie kredyty.

Mamy też do czynienia z problem innego typu. Oprócz wspomnianych nieruchomości, które służą obywatelom (i wciąż będą służyć po przyłączeniu do Opola) istnieją też nieruchomości, które stanowią po prostu wartość finansową np. działki. Mało osób zdaje sobie sprawę, że rozporządzenie Rady Ministrów z 19 lipca tego roku o zmianie granic Opola nie reguluje spraw własności tych nieruchomości. Prawnie, nawet, gdy znajdą się w Opolu, wciąż będą własnością gmin (bo tak mówi akt notarialny). Należałoby się porozumieć, co do rekompensat za przekazanie tych nieruchomości Opolu. Niestety, gminy obawiają się, że Prezes Rady Ministrów może jedną decyzją przenieść prawo własności do wszystkich nieruchomości (zarówno budynków użyteczności publicznej, jak i działek) bez jakiejkolwiek rekompensaty. Byłaby to absolutnie skandaliczna decyzja budząca uzasadnione protesty społeczne.

Ze strony miasta płyną deklaracje, że zawarty zostanie kompromis, ale póki, co są to jedynie deklaracje.
Mieszkańcy gmin zwracają uwagę, że opracowany przez Opole plan przesunięcia granic miasta pochyla się jedynie nad problemami mieszkańców terenów, które będą włączone do Opola. W planach tych nie ma nawet grama empatii dla mieszkańców terenów, które pozostaną w granicach gmin.

Podsumowując, jeśli dojdzie do zmiany granic Opola, apelujemy o zawarcie kompromisu z gminami i udzielenie im pomocy w postaci rekompensat za przekazane Opolu mienie oraz pomocy finansowej za utracone podatki (przynajmniej przez kilka lat).
Zarówno władze miasta Opola, jak i rząd, który przyjął rozporządzenie o zmianie granic, mają moralny obowiązek stworzenia dla gmin „poduszki finansowej”, która pozwoli im przetrwać pewien okres po tych szokowych posunięciach.

2. Poszanowanie praw mniejszości narodowych.

Nasze położenie geograficzne, a także przynależność instytucjonalna i cywilizacyjna do Europy, zobowiązują nas do szczególnej ochrony praw mniejszości.
Nie jest tajemnicą, że podopolskie gminy zamieszkiwane są przed przedstawicieli mniejszości niemieckiej. Apelujemy o wypracowanie kompromisu i - jeśli zajdzie taka potrzeba - stworzenie takich procedur, aby przedstawiciele mniejszości niemieckiej nie czuli, że w związku ze zmianą granic Opola ogranicza się ich prawa.

Jednocześnie sprzeciwiamy się ukazywaniu tego sporu jako konfliktu polsko - niemieckiego. Mieliśmy pierwsze oznaki takich zachowań. Jeśli jacyś niemądrzy politycy, dla bieżącego interesu politycznego, spróbują uprawiać taką retorykę, muszą zdawać sobie sprawę, że mogą takim postępowaniem wyrządzić szkody, które trzeba będzie naprawiać przez lata lub wręcz przez dekady.
Na koniec wzywamy wszystkie strony tego konfliktu do uszanowania przyszłych wyroków wydanych w tej sprawie przez Sąd Administracyjny i Trybunał Konstytucyjny. Wszystkie strony - także Rząd Rzeczypospolitej Polskiej.
Oby zgoda i solidarność jak najszybciej powróciły na Opolszczyznę.

Komitet Obrony Demokracji
im. Władysława Bartoszewskiego
Region Opolski

15.09.2016

Władysław Bartoszewski

 

Obywatelska Kontrola Wyborów
Wypełnij formularz zgłoszeniowy online i obserwuj przebieg wyborów tam, gdzie mieszkasz. Demokracja jest silna Twoim zaangażowaniem. Nie czekaj.


Projekt ustawy
o fladze Unii Europejskiej

Chcesz wywrzeć większy nacisk na Sejm? Podpisz się odręcznie pod projektem ustawy o fladze Unii Europejskiej!


Pocztówka do premiera

Fanpage społecznościowy
Więcej na ten temat

 

kodziarnia

wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD

 

Początek strony