KOD im. Władysława Bartoszewskiego

Egoistycznie napisałam tekst o sobie. Myśl o jego powstaniu narodziła się na skutek przemyśleń jakie targają mną od pewnego czasu. Owe przemyślenia pojawiły się po wielu rozmowach z najbliższymi, przyjaciółmi i znajomymi. W ostatnich tygodniach wiele osób zadawało mi pytanie: „dlaczego jesteś w Komitecie Obrony Demokracji?” Rodzina i przyjaciele stoją za mną murem, słyszę od nich wiele słów wsparcia i otuchy. Oczywiście internetowy hejt mnie nie omija. Co prawda nie przybrał on jakiejś wielkiej skali, niemniej jest kilka osób, które regularnie w sposób bezpardonowy piszą mi, co myślą o mnie i moim postępowaniu. Ale to pytanie: „dlaczego KOD?” zadają mi i Ci życzliwi, i Ci obrzucający mnie błotem. W końcu sama je sobie zadałam. Co ja tutaj robię?

Teoretycznie, osobiście nie ucierpiałam w związku z przejęciem władzy przez PiS. Nikt mnie nie wyrzucił z pracy, nie wyleciałam z uczelni z wilczym biletem, nie dotykają mnie żadne represje. Moje życie się nie zmieniło. Uczę się, czytam książki, chodzę do kina, spotykam się ze znajomymi. Toczy się to moje życie takim rytmem, jak przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2015 r. To po co mi jakieś KOD-y? Po co mi manifestacje, publiczne wyrażanie sprzeciwu, przecież nie jest mi źle…

Właśnie, że jest mi źle! Jest mi źle, bo w moim kraju źle się dzieje! Jestem Polką i jestem z tego dumna, dlatego jestem w Komitecie! Kocham ten kraj i pragnę jego dobra, dlatego jestem w Komitecie! Nie chcę obalać władzy, zmieniać ustroju czy stawiać obecnych rządzących przed sądem. Mówię głośno, wyraźnie i publicznie NIE temu, co się dzieje, bo zależy mi na Polsce. Bo prezydent mojego kraju powinien mnie szanować, mimo, że na niego nie głosowałam. Bo premier rządu powinien działać tak, aby obywatele mu ufali. Bo ministrowie i posłowie powinni być odpowiedzialni, uczciwi i kompetentni!  Gdyby tak było, to zamiast uczestniczyć w marszach czy marznąć na pikietach, siedziałabym ze znajomymi w pubie na piwie. Jestem w KODzie, bo czuję ogromny żal, rozgoryczenie, ale przede wszystkim wściekłość na rządzących. Nie mogą pogodzić się z tym, że w cyniczny i haniebny sposób dzielą Polaków na lepszych i gorszych, że cały czas konfliktują społeczeństwo, że z pełną premedytacją kłamią. Andrzej Duda obiecywał, że będzie prezydentem wszystkich Polaków – zapomniał tylko nas uprzedzić, że PiS ma swoją własną definicję tego, kto jest Polakiem i wg niej moja „polskość” nie jest do końca oczywista (co prawda wegetarianką nie jestem, cyklistką też okazjonalną, ale mieszkam na Śląsku Opolskim i uwielbiam Jana Tomasza Grossa, więc to mnie dyskwalifikuje). Jestem w KODzie, bo tutaj mogę głośno i wyraźnie powiedzieć, co mi się nie podoba i wiem, że zostanę zrozumiana. Jestem w KODzie, bo tu są ludzie, którzy myślą podobnie jak ja i mimo, że wiele nas dzieli –  kwestie związane z religią, zainteresowania, gusta filmowe, książkowe itd. – to łączy nas coś, przy czym wszystkie te wcześniej wymienione różnice są nic nie znaczącym szczegółem. Łączy nas Polska, wspólne wartości, tradycje, obyczaje wynikające z przynależności państwowej i historii. Nieraz słyszałam, że KOD  stworzyli ludzie, którzy  nienawidzą Polski i pragną jej upadku. Cóż – jeśli walka o demokratyczne wartości, przestrzeganie prawa i szacunek jest przejawem nienawiści, to faktycznie nienawidzimy Polski…

Przystąpiłam do Komitetu Obrony Demokracji pod koniec stycznia tego roku. Działam, ile mogę. Jak już napisałam prowadzę (zresztą jak każdy z nas) „poza KOD-owe” życie i nie raz mam wyrzuty sumienia, że mogłabym zrobić coś więcej, że nie byłam na spotkaniu, bo albo nie miałam dojazdu, albo miałam zajęcia, albo jeszcze coś tam… Ale potem mówię sobie: „ Kobieto wyluzuj! Ty coś robisz, a inni? Siedzą tylko na necie, hejtują wszystkich, co myślą inaczej i publikują mem za memem”. I wyrzuty sumienia mijają. Nie bywam na wszystkich spotkaniach, bo po prostu fizycznie nie mam takiej możliwości, chyba że mnie ktoś sklonuje – ale mam satysfakcję, że dokładam swoją małą cegiełkę do budowania społeczeństwa obywatelskiego.

KOD, ludzie, których poznałam w związku z jego funkcjonowaniem, stali się istotną częścią mojego życia. Zbyt patetycznie może zabrzmiałoby to, że nie wyobrażam sobie bez nich życia, ale chyba tak jest. Oczywiście mam nadzieję, że KOD w takiej formie nie będzie trwał wiecznie, że będziemy coraz rzadziej wychodzić na ulice, aby protestować. Mam gorącą nadzieję, że znajomości i przyjaźnie, które się zawiązały w komitecie, przeżyją „dobrą zmianę”.  Christopherowi Paoliniemu, autorowi sagi Dziedzictwo (księga pierwsza sagi to Eragon) na spotkaniu autorskim jeden z czytelników zadał pytanie:

– Jaką war­tość ma to, co robimy?

Pisarz odpowiedział następująco:

– Sa­mo działanie jest war­tością. Two­ja war­tość zni­ka, gdy re­zyg­nu­jesz z chęci do zmian i doświad­cza­nia życia. Masz jed­nak wybór, do­konaj go i poświęć mu się. Czy­ny te dadzą ci nową nadzieję i poczu­cie celu.

To dał mi KOD – nową nadzieję i poczucie celu. Najważniejsze nie jest to, jaki będzie realny, namacalny skutek naszych działań, ale to że jesteśmy razem, że wspólnie działamy i pragniemy zmian. To jest nasza wartość i największa siła.

Maria Misztal

kodziarnia

9 marca 2016 roku
Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok
w sprawie ustawy
o Trybunale Konstytucyjnym przyjętej w grudniu 2015 roku
Sygnatura akt K 47/15
OD TEGO CZASU MINĘŁO DNI:



niepodlegla europejska

deklaracja opolska logo


wre 

koduj24.pl

Dekoder Biuletyn KOD
Wstąp do KOD!

Wspieraj KOD!

Początek strony